czyli śmieszności podsyłane przez blogoczytaczy
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
e-mail do podsyłki
INFO
Królowa Statystyczna Zasłużenie Zapodawana
Ordery Zasłużonego Zapodajcy
RSS
poniedziałek, 22 stycznia 2007
Bullshit bingo

Zaprawdę, przyznaję się - ten to blog martwym jest. Zapomniałem nawet o stowarzyszonym z nim koncie pocztowym. Jak tylko wykombinuję hasło, będę musiał sprawdzić skrzynkę...

(a może ktoś chciałby przejąć taki blog? jest miły, nie szczeka, mało je, lubi dzieci - i tylko trzeba go od czasu do czasu troszkę poprowadzić)

Ale do adremu. Czasem dostanie się takiego śmiesznego maila, że chce się nim podzielić z tzw. całym światem. Ja też niedawno takiego dostałem i akurat przypomniałem sobie, że mam odpowiednie ku temu miejsce w sieci. Oto rzeczony obrazek (podzielony na 2 części z przyczyn wyższych):

sobota, 31 grudnia 2005
Urban Legends

źródłotwórca: (zbiorowy) zapodajca: darq

Nieco archiwalny wątek z forum, ale dopiero teraz się przez to przekopałem. Polecam całość. ;)

- oczywiście wszystkim znana historia z supermarketu, jak to panu wylała się woda z kurczaka w folii i pani kasjerka zawołała głośno po sprzątaczkę, bo "panu z ptaka pociekło".
- pizza dostarczona do tramwaju w umówionym czasie, a kolo gadał do kasownika: pizzę na takim a takim przystanku proszę!
- maturalny temat: czym dla mnie jest odwaga: zostawienie kilku kartek pustych i na koniec zdanie: Tym właśnie jest dla mnie odwaga.
- zaniesienie do badania laboratoryjnego słoika słabej herbaty w charakterze moczu, po czym, na uwagę laborantki, że za dużo, upicie nadmiaru...
- historia także o studentach z AGH, którzy w nocy rozkręcili na części "maluszka" zaparkowanego pod akademikiem, a następnie złożyli go na XV piętrze "Babilonu".
- opowieść autentyczna ojca/brata/znajomego o kłopotach z nazwiskiem pana Kotasa, które zamienia się w Choja.
- stara opowieść o studentce, która zapytała prowadzącego zajęcia, dlaczego demonstrowana maszyna tak buczy, i uzyskała odpowiedź "gdyby pani miała 50 okresów na minutę, też by pani buczała"

Gdy zdawałem do szkoły aktorskiej na Miodową dwa lata temu to przyszła dziewczyna, która zdawała tam już po raz czwarty. Za podejście do egzaminu trzeba było zapłacić 80 zł. Każdy wychodził z jakimś przygotowanym tekstem, wierszem, prozą itd. Ona wyszła, usiadła, komisja 30 osób się na nią patrzy, a ona: zapłaciłam po raz czwarty 80 zł, ale teraz to już nie chcę do Państwa zdać, tylko zapłąciłam te 80 zł by móc coś Wam powiedzieć. Jesteście bandą sku..synów, patałachów, kapryśnych artystów i kutafonów. Wszyscy się z Was śmieją, a wy przyjmujecie kolejnych kutasów, z któych robicie jeszcze większych kutasów. Tyle. Warto było zapłacić 80 zł. Tyle. Do widzenia.

Koleś poprosił w sklepie mięsnym o parówkę a sprzedawca do niego z pytaniem czy zapakowac :) na co kupujący puścił do niego okiem i wypiął pośladek odpowiadając "tak, proszę".

Tatuś jedzie z córeczką tramwajem, trzyma ją na kolanach a mała wyciera rączką zaparowaną szybę. Tata kilka razy zwraca jej uwagę żeby tego nie robiła, mała dalej swoje, ojciec po raz enty: "dziecko czy ty nie rozumiesz jak do ciebie mówię". "A ty też nie rozumiesz jak mama ci mówi żebyś nie sikał do zlewu!' - odcina się mała no i ponoć od razu wysiedli.

Do Spatifu wtacza się kompletnie pijany Jaś Himmilsbach i od progu krzyczy "Inteligencja wypier.....!". Na co wstaje Gustaw Holoubek, kłania się grzecznie i mówi "To ja, proszę państwa, wypier.....".

To jeszcze jedno o Himmilsbachu: śpi sobie po pijaku gdzieś w parku w krzakach. Mijają go dwie kobiety, babcia z wnuczką. Wnuczka podchodzi do leżącego, babcia, strofuje ją: -Zostaw, to jakiś menel, co pijaka nie widziałaś? Na to wnuczka: -Ależ babciu, to jest pan Jan Himmilsbach, znany polski aktor i literat! A J.H. otwiera oko i chrypi: -No i co, głupio ci teraz, stara k...wo?

Jest koleś, który ma głupią ksywkę, np. w wersji mojego kolegi "Ciptak". Ksywka ta przylgnęła do niego na stałe, nikt już nie zwraca się do niego po imieniu. Kumple przychodzą pewnego razu do jego domu (może być też wersja z telefonem), otwiera matka i... konsternacja. Nikt nie pamięta imienia kolesia. Wreszcie jeden z gości doznaje olśnienia, przypomina je sobie, wita się grzecznie i mówi "my do Piotrka/Pawła/Marka" etc. Wtedy matka odwraca sie i krzyczy w głąb mieszkania: "Ciptak! koledzy do ciebie przyszli!".

Znacie historię o gościach, którzy jechali Nyską z Kołobrzegu do Zakopanego i w okolicach Połczyna (80km od Kołobrzegu) znaleźli kompletnie pijanego gościa w rowie przydrożnym i obok niego rower. Zapakowali klienta do autka (był późny wieczór) i rano wyłożyli pacjenta znowu do rowu tylko pod Zakopanem.

No a slynna historia imorezy podczas ktorej pies gospodarza przyniosl w zebach zwloki jamnika sasiada? Nastapilo czyszczenie i kapiel zwlok w pachnacym plynie i podlozenie "spiacego" jamnika na ganek sasiada. A potem przyszedl sasiad z objawami obledu, bo sam tego jamnika dwa dni temu do grobu polozyl, jako ze ten wczesniej zdechl.

Koledzy kolegi mojego kolegi (czy jakos tak;) postanowili poeksperymentowac z  pewnymi nielegalnymi substancjami, no i zachcialo im sie pojezdzic sobie samochodem w srodku nocy. Ktorys z nich wpadl na genialny pomysl, zeby pojechac na rondo i jezdzic po nim na wstecznym. Wiec tak sobie robia koleczko za koleczkiem, az w pewnym momencie uderzyli w samochod jadacy we wlasciwym kierunku. Od razu zjawila sie policja (sic!), wiec owi koledzy kolegi mojego kolegi wpadli w panike i stwierdzili, ze sie boja wysiasc z auta. Po chwili podszedl do nich policjant. Gdy przerazeni odkrecili szybke, uslyszeli "Panowie, nie przejmujcie sie, facet ma prawie dwa promile. Wyobrazcie sobie, ze wmawia mi, ze jechaliscie po rondzie na wstecznym!".

Bylo chyba w "chlopaki nie placza", ja wczesniej slyszalam od kolegi w wersji "kumplowi mojego kumpla sie stalo". Para wyjechala do cieplych krajow, zatrzymali sie w hotelu, pewnego dnia okradziono im pokoj (podczas ich nieobecnosci), zostaly tylko szczoteczki do zebow i aparat fotograficzny. Zmartwili sie ale spedzili jakos reszte urlopu radzac sobie z tym co mieli. Po powrocie z wakacji wywolali zdjecia a na jednym z nich 2 Murzynow wsadzalo sobie w tylek ich szczoteczki do zebow.

Przyjęcie rodzinne, wszyscy piją, kilkuletni synek zaś chodzi i spija resztki z kieliszków. Po imprezie rodzina wraca do domu samochodem, zatrzymuje ich milicjant (stara ta opowieść) i każe kierowcy dmuchać w balonik. Balonik wykazuje, ze pan jest po spożyciu, pan wmawia władzy, że ma zepsute baloniki i każe dać dziecku do dmuchnięcia. Ten sam efekt, rodzina odjeżdża bez konsekwencji.

Kolega kolegi kolegi na imprezie do laski:
- "Pij, pij będziesz łatwiejsza"
- "Ja już jestem łatwa, to ty jesteś dupa"

Robilam kiedys na zaliczenie na asp w poznaniu instalacje... W skrocie mialy tam wystepowac nadmuchane balony, krore nastepnie byly przekluwane i wysypywaly sie z nich piora. Podczas przygotowan stwierdzilam ze nie da sie wepchnac pior do balona, bo dziury robia sie jeszcze przed nadmuchaniem. Z kolezanka stwierdzilysmy, ze tu moga pomoc jedynie prezerwatywy... zeszlam wiec do kiosku i kupilam kilka sztuk... z prezerwatywami udalo sie osiagnac zamierzony efekt. Zeszlam wiec na dol i mowie do pani ze poprosze jeszcze 10 prezerwatyw.. ona byla niezwykle zaciekawiona. Podajac je mowi: ale pani chlopak ma temperament. Ja na to odparlam: a, nie nie.. to do pracy...

Osoby:
Energiczny Chłopczyk - dziecina dynamiczna, nadmiernie przedsiębiorcza.
Zrezygnowana Mamusia - posiadaczka synka i obfitych zakupów.
Nobliwa Staruszka - przedstojąca mamusi w kolejce do kasy.
Wymalowana Blondyna - przedstojąca Nobliwej Staruszki, model "tipsy, tapeta i woda utleniona".
Miejsce i czas akcji: Znany Supermarket, godziny wieczorne.
Energiczny Chłopczyk biega
Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj.
Energiczny Chłopczyk biega dalej
Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj. Proszę.
Energiczny Chłopczyk biega dalej
Zrezygnowana Mamusia: Natychmiast przestań biegać
Energiczny Chłopczyk biega dalej
Nobliwa Staruszka życzliwie, z promiennym usmiechem: Ach, zupełnie jak mój prawnuczek. Niech się pani nie denerwuje. Dziecko ma dosyć zakupów. Ja zreszta też.
Zrezygnowana Mamusia z nieskrywaną ulgą: Tak, ja też.
Wymalowana Blondyna: O tej godzinie bachory to już powinny być w łóżkach!
Nobliwa Staruszka: A ku.. w pracy!

Grupa muzyków jedzie autokarem przez Australię na tournee. Nagle - bach - zderzenie - autobus staje. Wszyscy patrzą - co takiego się stało? A to wielki kangur wpadł pod autokar. Kangur nieżywy, ale nieuszkodzony. Muzycy pierwszy raz z bliska widzą takiego zwierza i wpadają na śmieszny pomysł. Jeden wyjmuje swój frak i przebiera w niego trupa. Robią sobie fajoskie zdjęcia z kangurem we fraku i w okularach słonecznych. Nagle - kangurt ożywa i we fraku w okularach w podskokach ucieka. Nie słyszeliście?

Słyszeliśmy, ale z czapeczką , okularami i torbą z wszystkimi dokumentami:)

W autobusie MPK jedzie czarny turysta. Kolega kolegi przyglada się mu zdumiony, bo Murzyn podchodzi do pasażerów, podtyka im pod nos jakąś kartkę, mówiąc coś w niezrozumiałym narzeczu, a ludzie wybuchają dzikim śmiechem. W końcu biedak trafia do kolegi kolegi, wyciąga kartkę, a tam napis: "Wyrzuć bambusa na Centralnym"...

Przypomne historie o gosciu, ktory w sandalach wybral sie na spacer, nalecialo mu piasku, wiec gosc chcial go wytrzasc. Oparl sie wiec rekami o slup energetyczny, a jakis inny niezorientowany podbiegl i mu kijem rece polamal, bo myslal, ze tamtego prad trzepie...

Mam kumpla, któremu zdarzyło się kiedyś pracować z karłem, lat 50. No i ten karzeł opowiadał jak kiedyś, jak jeszcze miał z 25-30 lat wpadł przy flaszce na pomysł żeby sie przebrać za dziecko(a była to zima). Jak wymyślił tak zrobił, ogolił się i poszedł do parku, który w mojej miejscowości znajduje się koło kościoła. Tam zaczekał na pewną kobitkę, niemłodą już dewotkę. Kiedy przechodziła zaczął płakać, że nie może się wysikać itp. Starsza pani niewiele myśląc podeszła, rozpina rozporek, a tam faja jak u dorosłego itp. Gość mówił potem, że prawie mu nos złamała jak go torebką i parasolką okładała.

W zamian za wpis student proponuje trzy butelki markowego koniaku i mówi: trzy za trzy. Egzaminator bierze dwie butelki i mówi: dwa za dwa.

Studentka niezbyt lotna, ale bardzo zgrabna, po raz kolejny oblewa egzamin. Zrozpaczona pyta egzaminatora, co ona teraz ma zrobić. Pan doktor składa jej niedwuznaczną propozycję. Ona się godzi. Gdy jest po wszystkim - dziewczyna idzie pod prysznic, a na łóżku kładzie indeks. Jak wraca - pana doktora nie ma. W indeksie - 300 zł i brak zaliczenia.

Koleżanka wbiega w ostatniej sekundzie do odjeżdżającego autobusu miejskiego, a że był to załadowany ikarus zdarzyło jej  się uderzyć głową w krocze stojącego blisko drzwi młodzieńca. Kolezanka  zawstydzona: "przepraszam, chciałam zdążyć póki jeszcze stał..."

Trochę zmodyfikowana historia o komisji w WKU. Lekarz mówi do delikwenta: 'proszę majteczki zdjąć i za parawan'. Chłopak zdejmuje slipki i..... rzuca je za parawan właśnie.

Co do rezerwy i komiisji, to na mokotowie krąży dobra historia o dresie który wygrzebał oko od lalki i poszedł na komisję. Kiedy trzeba było rozbierać sie za parawanem wsadził sobie to oko w dupę i w kulminacyjnym momencie kiedy lekarz zagladał mu do dupy koleś zarzucił: o! widzę pana, widzę!

UL z lat 50-tych: trwał wówczas masowy eksport wszystkiego, a zwłaszcza żywności na wschód, do ZSRR. Jeden robotnik, ładując zboże do wagonu, zgubił w nim kufajkę. Za jakiś czas ogłoszono hucznie, że oto Związek Radziecki idzie z pomocą zniszczonej po wojnie Polsce i przysyła ileś tam tysięcy ton zboża. Robotnicy rozładowywali pociąg... i kufajka się znalazła!

I na deser też śmieszne, ale ciut inaczej.

Ja ostatnio znalazłam 50 zł pod sklepem, na dość ruchliwej ulicy. Sama nie wiem, skąd mi się wziął ten refleks, żeby momentalnie schylić się i zabrać.

sobota, 24 grudnia 2005
Poza sieciunią

źródłotwórca: (nieznany) via ememzetzapodajca: eirena

very intresting road sign

źródłotwórca: Jerzy Skakun, makowski zapodajca: makowski

 

makowski said...
niezłe cycki.
tylko czemu czarne?
(nie, żebym byl Rasistą...)

jerzy skakun said...
nie znaju :) może preferencje autora...

anonymous said...
czarne, bo to stanik. a cycki jak zwykle białe

marcel said...
to pisałem ja. biały człowiek.

makowski said...
a wkoło Blues...

1 + 1 = ...

źródłotwórca: Interia i Rzepa via makowski zapodajca: makowski

Lech Kaczyński musi budować IV RP z urzędnikami Aleksandra Kwaśniewskiego. Choć chciałby ich zwolnić, nie może.


"Rzeczpospolita": Wiceszef Poczty Polskiej od lat pracuje w państwowych firmach, którym doradza jego konkubina. Oboje rządzą spółdzielnią. Sprzedają mieszkania urzędnikom powiązanym z SLD.

Minister transportu sprawdza, dlaczego Aleksander Zasada, człowiek zamieszany w latach 90. w aferę gospodarczą w TVP, został wicedyrektorem Poczty Polskiej. Na swojego zastępcę wybrał go Zbigniew Niezgoda, szef Poczty z rozdania PiS (który już raz, pod koniec lat 90., był dyrektorem Poczty).

"czarne zamknięte w rezerwatach"

źródłotwórca: makowski zapodajca: makowski

Geje w sutannach to przyczynek do dyskusji o tym, jak kościół odmiennie traktuje szarych wiernych i ich pasterzy... Relatywizm czy jak?

magru
2005/12/20 20:30:55
Przeciez ksieza maja celibat. To co za roznica gej czy heteryk jak mu i tak nie wolno?

Gość: makowski, dqq125.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/12/21 09:48:36
oj, Wy nic nie rozumiecie...
ksiądz Chetero -- ma Gospodynię (= w Moherze)
a ksiądz Chomo -- Pana Gospodarza.
i tu jest problem; zmniejsza Elektorat...

joe255
2005/12/21 09:58:01
makowski:
primo: Nie pana gospodarza tylko ministranta. Nie o to chodzi jednak.Nie tego nie rozumiemy.

joe255
2005/12/21 09:59:23
makowski:
ps. GOSPODYNI to baba, a bab poważnie kościól nie traktuje... ergo nie grzech

Gość: makowski, dqq125.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/12/21 13:38:14
czy w unimilu...
mogą pracować katolicy ?

piątek, 23 grudnia 2005
UCofB

źródłotwórca: (nieznany) zapodajca: makowski

niedziela, 18 grudnia 2005
mikro śmierć

źródłotwórca: jolinda zapodajca: darq

naoglądałam się wczoraj jakiegoś programu o SARS, ptasiej grypie, wirusie eboli i innych mikro-zabójcach i teraz cały czas o tym myślę.

[...]

i śniły mi się wirusy.

nie były nawet takie złe, chciały tylko przetrwać, rozmnażać się i umacniać swoją potęgę (zupełnie, jak faceci, co? ;)
i we śnie podsłuchałam rozmowę takich dwóch mikro dziadów:
- te, no co tam u ciebie stary?
- a luuz, właśnie się zmutowałem, co otworzyło mi nowe rynki bytu. trzeba było trochę zainwestować, ale wrto było, oni się tego w ogóle nie spodziewali stary!
- a po co te zmiany, daj spokój. zobacz na nich! nie trzeba być mutantem, żeby pokonać połowę z nich, są absolutnie nie przygotowani na nasz atak.
- no może, ale wiesz, ja jestem wizjonerem, marzy mi się totalna zagłada, turbo-zmasowany atak w myśl hasła - wszyscy ludzie są równi, każdy zasługuje na wirusa!
- tyś się chyba z bakterią na mózgi pozamieniał! jak wszyscy, jak totalna zagłada! jak wykasujesz ludzi, to jak będziemy się rozmnażać ciołku jeden?
- oo... nie pomyślałem...
- baranie ty... posmakował władzy i o, już małpiego rozumu dostaje...

BHP dla opornych

źródłotwórca: (bezimienny behapowiec) zapodajca: darq

Dla miłośników "South Parku", ostrzejszych kawałków Monty Pythona lub po prostu dla zwykłych roboli, którzy chcą wiedzieć, jakie niebezpieczeństwa czyhają na człowieka pracującego. Ubaw po pachy! Wystarczy kliknąć w obrazek!

No chyba, że ktoś ma poczucie humoru z gatunku wrażliwych. To wtedy lepiej nie przy jedzeniu... ;)

PS. Było już kiedyś u Makowskiego, ale link się przeterminował.

wtorek, 01 listopada 2005
Mysz opóźniła start samolotu

źródłotwórca: (z forum, link już zgubiłem) zapodajca: darq

Obecność myszy na pokładzie opóźniła start samolotu kompanii lotniczej Qatar Airlines i pokrzyżowała plany 250 pasażerów lecących z Filipin do Kataru - napisał w czwartek dziennik "Philippine Daily Inquirer". Gazeta dodaje, że załoga samolotu przez 13 godzin szukała gryzonia.

Samolot katarskich linii lotniczych był gotowy do startu z lotniska w Manili, kiedy personel pokładowy dostrzegł przemykającą przez przejście między fotelami myszkę. Kapitan natychmiast nakazał pasażerom opuszczenie maszyny, po czym obsługa naziemna rozpoczęła dezynsekcję i rozmieściła pułapki. Myszy jednak nie udało się nigdzie odnaleźć. Samolot w końcu wystartował z 13-godzinnym opóźnieniem.

Myszy i inne gryzonie są na pokładzie samolotu traktowane jako poważne zagrożenie, ponieważ potrafią przegryźć kable elektryczne.

-
Nie latajcie Quatarem
Autor: Gość: Mysz IP: 212.145.109.*
Jak ja ostatnio z Filipin lecialam to czekalam 13 godzin na start. Z nudow cos tam przegryzlam. To skandal! Nie latajcie tymi liniami bo sa naprawde niesolidne

pożyczyłem pieniądze

źródłotwórca: mediorzercazapodajca: makowski

Pożyczyłem koledze pieniądze, bo prosił. Na kogo głosowałeś?- zapytałem. -Na Kaczyńskiego.

Wszystko jasne.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11